|
Zakładki:
|
poniedziałek, 23 lipca 2007
Zmiana adresu bloga
Witajcie! Postanowiłam nie dublować i wpisy po polsku bedą od teraz na moim do tej pody angielskim blogu. Zapraszam na zdjecia z PWC na Corinizzolo i wiele innych relacji z sezonu 2007 na http://www.ars-media.org/ Pozdrawiam serdecznie i dziekuje za odwiedziny
niedziela, 17 czerwca 2007
Drugi task Russia Open
Dziś postanowiono rozłożyć ambitniejszą konkurencje z przeskokiem przez dolinę Pieve. Nikt nie przypuszczał jednak, że tu odsieje się 90 procent pilotów. Spotkaliśmy się tradycyjnie pod supermarketem i nie pozostało nam nic innego jak podziwiać niedobitki lecące w kierunku mety. Grupie powracającej w tym kierunku liderował Tomek. Po pewnym czasie, kiedy myśleliśmy, że już wszyscy polądowali, zza Servy wyłonił się samotny jeździec na białym rumaku z pomarańczową krawędzią natarcia. Nie miałam wątpliwości, to mógł być jedynie Janusz. Cierpliwie i rozważnie pracował nad wysokością. Został nagrodzony chwilą słońca, która poprowadziła go na druga stronę rzeki, gdzie odpracował stratę z przeskoku i zniknął nam z oczu za Doladą. Przez cały czas 20 wpatrzonych w niebo par oczu kibicowało mu, aby doleciał jak najdalej. Dzięki ostrożności i cierpliwości wygrał dzisiejszą konkurencję.
Na ceremonię rozdania nagród musieliśmy czekać, aż do 23. Nieudolność organizacyjna i brak profesjonalizmu były rażące. Zaczynały się od sposobu rozpisywania trasy na tablicy z konkurencją, poprzez zwózkę kończyły na liczeniu wyników. Najdotkliwsze było dla niektórych to, że w pierwszej konkurencji nie napisano na tablicy, że cylinder o promieniu jednego kilometra, jest jedynie końcem speer section, a następnie trzeba przelecieć metę. W efekcie na wynikach z pierwszej konkurencji, dzięki ingerencji Wojtka, uznano ten cylinder jako metę. Wojtek jednak wcześniej wyjechał i organizatorzy zmienili drugiego dnia wyniki pierwszej konkurencji motywując to tym, że było to przecież mówione na wszystkich bryfingach i że było to przecież jasne i oczywiste, że trzeba dolecieć do fizycznej linii mety. Jedynie różnica w punktach między kobietami sprawiła, że szczerze się z dziewczynami ubawiłyśmy: między pierwszą i drugą 1 punkt, drugą i trzecią 3 punkty. Wyniki zawodów:
Kobiety
sobota, 16 czerwca 2007
Russia Open
Po 5 dniach prawie nieprzerwanego deszczu nareszcie mieliśmy konkurencje. Do oblecenia było 61 km. Na metę doleciało jedynie 4 pilotów z Mikołajem szorochowym na czele i Wojtkiem Maliszewskim jako drugim. Po wyścigu z Mariną w ciągu całej trasy w końcu warunki nie pozwoliły dolecieć nam już na finisz i wylądowałyśmy na krótko przed metą. Wyniki dnia:
Kobiety
środa, 13 czerwca 2007
PWC Ager dzień 7
Nowy dzień i nowa motywacja. Mamy konkurencje o długości 54 km. Początek był szybki po grani a później trzeba było zwolnić, bo warunki były o wiele słabsze. Moja grupa składała się z samych dziewczyn. Z przodu leciała tylko Reńcia. Na 10 km do mety postanowiłam zaryzykować i uciec peletonowi. Ucieczka się opłaciła. Udało mi się ścignąć większość dziewczyn, a na dolocie do mety różnice między pierwszą, drugą, trzecią i mną nie były duże. Był to świetny koniec zawodów. Dający mi super motywację na kolejne edycje. Wyniki zawodów:
57. Krzysztof Ziółkowski Kobiety:
9. Klaudia Bulgakow PWC Ager dzień 6
Konkurencja zaplanowana na dzisiejszy dzień o długości 104 km wydawała się na początku szalonym planem. Po starcie okazało się jednak, że warunki są naprawdę wyśmienite i zapowiadał się bardzo udany task. Przed otwarciem cylindra startowego byłam bardzo wysoko co dało mi dobrą pozycję wyjściową. Pierwsze 35 km trasy przebiegało po skalistym klifie, następnie mieliśmy do przelecenia spory kawał nad wywłaszczonym terenem i w końcu znów góry. Wszystko wyglądało wyśmienicie dopóki nie zobaczyłam mojego glajta pod nogami, po czym zrobił się krawat na pół skrzydła i postanowiłam rzucić pakę. Powodem całego zamieszania był mój oczywisty błąd. Cisnęłam belę do końca, i na granicy chmóry dostałam klapę. Działo się wszystko bardzo szybko i mocno mnie zaskoczyło więc popełniłam szereg błędów no i zamiast dolecieć do mety, odbyć cudowny lot i być może poprawić swoją klasyfikacje oto spadam wzdłuż skał. Na szczęście dobrze wylądowałam i nic się nie stało. Po spakowaniu zabawek musiałam odbyć jeszcze długi spacer po górach aby dojść do drogi. Niestety dzięki całemu wydarzeniu straciłam całą szanse na podium i spadłem na 10 miejsce. Na szczęście nic mi się nie stało i po złożeniu zapasu i sprawdzeniu glajta mogę jutro znowu latać.
czwartek, 07 czerwca 2007
PWC Ager dzień 5
Dziś postanowiono wysłać nas na wycieczkę do Organii. Bardzo mnie ta wiadomość ucieszyła gdyż cała grupa moich przyjaciół latających akro właśnie tam trenuje i mieszka w sezonie. Obiecywałam im tyle razy przyjechać w odwiedziny i nareszcie nadarzyła się okazja. Zanim jednak osiągnęlibyśmy metę mieliśmy 85 km do przelecenia i 3 punkty zwrotne do zaliczenia. Po cylindrze startowym drugi punkt znajdował się na zachód wzdłuż klifu, który rozciąga się za Ager, następnie ok. 20 kilometrów na północ i później jeszcze 40 km do mety. Wszystko było by pięknie gdyby mnie nie spłukało na 2 punkcie i nie musiałabym wykręcać się z krzaków. Termika była bardzo silna, ale też porwana. Nie dała się porządnie dokręcić. Kiedy udało mi się nareszcie odbudować wysokość, czołówka była już daleko przodu. W dodatku dolina została zacieniona ogromną chmurą, z której zaczął padać deszcz. Nie był on jednak na trasie przelotu. Po długiej walce o wysokość wylądowałam około 40 km trasy. Koło mnie wylądowało jeszcze z 10 osób. Okolica wydawała się całkiem dzika. Obok była tylko jedna wioska, z powietrza wyglądała jednak na opuszczoną. Zobaczymy wieczorem jak tragiczne jest moje położenie po tym tasku.
Bardzo prowizoryczne wyniki: 1. Aljas Valic
środa, 06 czerwca 2007
PWC Ager dzień 4
Dziś mieliśmy szybkiego taska o długości 62 km. Dzięki wysokim podstawom i mocnym kominom oblecenie trasy byłoby łatwe, gdyby nie nadeszły chmury, które zakryły całą dolinę. Sprawiło to, że zrobienie ostatniego punktu zwrotnego i dolot do mety zależał od umiejętności przestawienia sie z gonienia na ostrożne latanie. Nie wszystkim się to udało i nie wszyscy mieli szczęście trafić po drodze jakiś komin. Mnie się udało jeden znaleźć, ale niestety nie starczyło mi psychy i odeszłam z niego za wcześnie. Skończyłam na 4 km do mety. Wyniki dnia:
21. Krzysztof Ziółkowski 68. Paweł Faron 104. Rafał Łuckoś 112. Klaudia Bulgakow Kobiety:
8. Klaudia Bułgakow
wtorek, 05 czerwca 2007
PWC Ager dzień 3
Od rana co i rusz kropił deszcz. Postanowiono jednak wywieźć nas na starowisko i rozłożono konkurencje. Deszcz popadywał co i rusz wiec patrzyliśmy z niedowierzaniem na tablice. Na kilka minut przed otwarciem okna startowego znowu zaczęło padać, więc start został wstrzymany. Jak tylko deszcz ustał okno zostało otwarte i wzbiliśmy się w powietrze. Termika była zaskakująco silna. Warunki zapowiadały się wyśmienicie. Niestety nasza radość nie trwała zbyt długo i już po kilku minutach task został skanselowany przez wypiętrzające się błyskawicznie chmury. Miałam pewne obawy co do bezpieczeństwa na lądowisku udało się nam jednak wszystkim bezpiecznie wylądować
PWC Ager dzień 1
Pierwszy dzień i pierwszy task o długości 81 km. Z powodu silnego zachmurzenia silny wiatr północny mógł wedrzeć się do naszej doliny co sprawiło, ze lecieliśmy po zawietrznej. Dawało się to co i rusz odczuć. Ci, którzy lecieli na początku ze mą mieli trochę mniej szczęścia i wylądowali. W efekcie zostałam całkiem sama. Do pomocy w sytuacjach krytycznych przylatywały do mnie jednak sępy. Wyratowały mnie dzisiejszego dnia z opresji chyba ze 4 razy . Dzięki nim udało mi się dolecieć prawie do mety. Zabrakło mi niestety koło 5 km. Szkoda wielka ale jestem zadowolona z mojego wyniku. Mam nadzieje na więcej latania.
wyniki dnia: 1. Chrigel Maurer 35. Krzysztof Ziółkowski Kobiety: 1. Eliane Ueltschi Więcej na http://new.pwca.org/ |